Nikt nie zakopuje się w kłąb przedwczorajszej pościeli tak jak Bridges. I nikt z podobną łatwością nie znosi dychotomii strojów „domowych” i „wyjściowych”; „dziennych” i „nocnych”. We Wspaniałych braciach Baker (1989) grany przez Bridgesa pianista Jack słania się od rana do wieczora: czujemy, że jego jedynym marzeniem jest osunięcie się na kanapę, zaplątanie się w kawałek koca i zaśnięcie – albo chociaż wyłączenie jawy.
(…)
Całość portretu Jeffa Bridgesa na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Zapraszam!
Tutaj natomiast klasyczny mruk Jake Baker i jego bulgocący powolutku gniew:

