Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limits of control jarmusch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limits of control jarmusch. Pokaż wszystkie posty

1 stycznia 2010

The Limits of Control (2009, Jarmusch)


Ocena: ****
Nie trzeba cenić poetów pióra, żeby stać się poetą ekranu, ale Jim Jarmusch połączył jedno z drugim. Truposz (1995) sam był poematem, ale równocześnie oddawał hołd wizjom Williama Blake’a. Najnowszy film, The Limits of Control, zaczyna się mottem ze „Statku pijanego” („Prądem rzek obojętnych niesion w ujścia stronę, / Czułem, że już nie wiedzie mnie dłoń holowników…”), po czym oferuje nam eksplozję obrazów porównywalną z poezją Rimbauda. Po seansie nie mamy wątpliwości, że doświadczyliśmy spotkania z talentem przerastającym samo kino; rozsadzającym je od środka, tak jak Rimbaud rozsadził swego czasu gorset obowiązujących konwencji poetyckich.

Całość tekstu tutaj.