18 lutego 2009

"Lektor" (2008, Stephen Daldry)


Nazwisko reżysera „Godzin”, Stephena Daldry’ego, zwiastuje eksperymenty z chronologią, dlatego już w pierwszej scenie „Lektora” (opatrzonej tabliczką „Berlin 1995”) spodziewamy się skoku w przeszłość. Gdy jednak ten już nastąpi, reszta filmu rozwija się linearnie, prowadząc bohatera Michaela Berga (Ralph Fiennes) od erotycznej inicjacji roku 1958, poprzez niechciane rozstanie, aż do uczynienia zadość pamięci kochanki wiele lat później, na innym kontynencie.

Hanna Schmitz (Kate Winslet) jest dojrzałą kobietą, gdy nastoletni Michael wkracza w jej życie. Erotyczna eksplozja następuje niemal natychmiast i trwa kilka miesięcy. Para spotyka się w mieszkaniu kobiety: chłopiec czyta Hannie na głos swoje szkolne lektury, uprawiają miłość, po czym cykl się powtarza. I nagle – po kilku sprzeczkach –Hanna znika. W Michaelu powstaje dziura, zapełniona niechcianą prawdą dopiero lata później (Michael zostaje studentem prawa). Hanna Schmitz była dozorczynią w obozie koncentracyjnym i oto na oczach dawnego kochanka jest sądzona za swoje winy.

„Lektor” powstał na podstawie bardzo filmowej powieści Bernharda Schlinka. Fizyczne szczegóły wspomnień są dla jej narratora równie ważne, co przeżywane emocje; na dodatek sam porównuje w pewnym miejscu swą metodę do kinematografu („Obrazy Hanny przechowuję w pamięci i mogę je wyświetlić na wewnętrznym ekranie: niezmienione, doświadczane jakby po raz pierwszy”). Dobrze się stało, że za produkcję tak zmysłowego materiału wziął się nieodżałowany sensualista Anthony Minghella („Angielski pacjent”), który wraz ze zmarłym niedawno Sydneyem Pollackiem nominowany jest pośmiertnie do Oscara (Daldry dedykował „Lektora” pamięci ich obydwu). Tak jak wszystkie produkcje Minghelli – m. in. zeszłoroczna „Pokuta” – także i ten film balansuje na granicy erotycznego kiczu, nasycając jednak sceny zbliżeń taką energią, że łatwo je rozgrzeszyć i po prostu chłonąć.

W centrum filmu znajduje się niemożliwy dylemat, wyłożony w powieści wprost: „Starałem się wykonać to podwójne zadanie: potępić i współczuć zarazem”. Jak kochać oprawcę już po poznaniu prawdy…? Jak przestać kochać…? Jak sprząc miłość ze sprawiedliwością…? Te pytania rozdzierają Michaela na naszych oczach i nic dziwnego, że „Lektor” okazuje się historią człowieka porzucającego literaturę na rzecz prawa. Język kodeksów przynosi mu ulgę, bo nie ma w nim miejsca na dwoistość. Jednocześnie (z tego samego powodu!) język ów zaczyna bohatera dławić. Powrót do prawdy jest w tej opowieści jednoznaczny z powrotem do literatury pięknej: dopiero ponowne, głośne przeczytanie „Odysei” zwiastuje przemianę – zarezerwowaną nie tylko dla Michaela Berga.

Liczne zalety tego filmu (do spółki z wadami) zostają zaćmione rewelacją aktorską – i to bynajmniej nie za sprawą świetnej jak zawsze Kate Winslet. 28-letni Niemiec David Kross jest prawdziwym odkryciem. Jako młody Michael zachwyca w każdej scenie: udaje mu się wygrać niewinność trwającą nawet po erotycznej inicjacji, umierającą dopiero na sali sądowej. Ułamek sekundy, gdy z wpatrzonych w Hannę oczu spadają dwa wielkie grochy łez, jest wstrząsający – rozumiemy, że te łzy starczają za wszystkie pozostałe, jakie od tej pory David zacznie w sobie dusić.

Akcja filmu (chronologicznie rzecz ujmując) zaczyna się w Neustadt, a kończy w Nowym Jorku. Nazwy obydwu miejsc wysuwają na plan pierwszy „nowość”, ale tylko drugie z nich stało się po wojnie prawdziwie nowym schronieniem dla Żydów całego globu; ich własnym miejscem. Czytamy u Isaaka Singera: „(…) mężczyźni otwarcie czytali żydowskie gazety. Nie musieli się przed nikim chować. Wciąż wydawało się to Hermanowi cudem. «Jak długo to potrwa?» - zapytywał sam siebie”. Michael odpowiedziałby (choć nie wypada nam tu zdradzić, dlaczego właśnie tak): potrwa tak długo, jak ludzie będą potrafili czytać. Tam, gdzie rządzi literatura piękna, nie ma miejsca na despotyzm i terror.

4 komentarze:

  1. Witam:)
    Po pierwsze chciałbym przeciwstawić końcówce Twojej recenzji fragment z T. Borowskiego: "Pamiętasz jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich nie odbija się ideał, ale leży ciężka, krwawa praca człowieka. To myśmy budowali piramidy (...). Myśmy byli brudni umierali naprawdę. Oni byli estetyczni i dyskutowali na niby. (...) I nikt o nas wiedzieć nie będzie. Zakrzyczą nas poeci, adwokaci, filozofowie, księża. Stworzą piękno, dobro i prawdę".
    "Lektor" jest świetnie zagrany, ma kilka naprawdę bardzo dobrych momentów, ale pozostaje mi jakiś niesmak, który trudno mi wyrazić świeżo po oglądnięciu. Może i film, jak napisałeś, "balansuje na granicy erotycznego kiczu" (i z niego się broni), ale dla mnie gorsze jest to, że momentami balansuje po prostu na krawędzi banału całego tematu, który jednak - zaznaczam - rozumiem, że może się podobać.
    Reasumując - Borowskiego przywołałem, ponieważ wydaje mi się, że duch z tego cytatu również unosi się nad tym filmem (jako przeciwwaga wspominanej przez Ciebie tezy), choć może jest to krytyczna interpretacja polskiego widza-czytelnika. Zdaję sobie sprawę, że bliżej w wymowie tego filmu do Twojej wypowiedzi i może właśnie dlatego mam z tym filmem problem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Halo Michale,

    poruszyłeś bardzo ważną kwestię, która i mnie uwierała zaraz po seansie. Pisząc tekst zdecydowałem się niejako przejść nad nią do porządku dziennego i "uwierzyć filmowi", "pójść za Schlinkiem", ale fakt faktem: jest w tym melodramacie coś ze świętokradztwa. Jakiś posmak zbyt łatwego rozgrzeszenia. Niewspółmierność czytanej "Odysei" z koszmarem płonących stodół. Jest trochę tak, jakby melodramatyczna konwencja uznana została za władną uśmierzania bólu po Zagładzie. Masz rację - i to jest świetny cytat z Borowskiego, który przywołałeś. Na obronę filmu przywołam jednak słowa padające pod koniec z ust Leny Olin: "Jeśli szukasz katharsis, idź do teatru, a nie do obozów. Z obozów nie wynika nic." Pytanie, czy film zaprzecza tej tezie, czy ta teza unieważnia wcześniejszą akcję? Chyba jest tu pęknięcie w tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  3. jedna poprawka - Kross nie ma 28, a 18 lat. By nakręcić sceny erotyczne Daldry, Winslet i cała ekipa musieli czekać aż skończy osiemnaście lat.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://ian.blox.pl/2009/02/Lektora.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam - literówka, mea culpa! Źle policzyłem daty. Swoją drogą, chłopak dostał prezent na osiemnastkę, że hej :-)

    OdpowiedzUsuń