10 listopada 2009

Podwójne ubezpieczenie (1944, Wilder)


Ani mój ulubiony noir, ani mój ulubiony Wilder: Podwójne ubezpieczenie (1944) obejrzane na nowo płynniej wpasowało się w filmografię reżysera, ale wciąż stoi u drzwi mojego panteonu i chyba doń nie wejdzie.

Jakkolwiek lubię Freda MacMurraya w duecie z Carole Lombard, o tyle tutaj jest jak wymazany gumką – głównym męskim bohaterem jest dla mnie Barton Keyes grany przez Edwarda G. Robinsona. To fascynująca postać: wcielony wykrywacz kłamstw i oszustw ubezpieczeniowych, który nigdy się nie ożenił bo nie ma na świecie osoby spełniającej jego prywatne kryterium całkowitej transparentności. Jego przyjaźń z Walterem Neffem (MacMurray) to najbardziej problematyczny element filmu: czy Barton naprawdę nie podejrzewa kolegi o morderstwo…? Czy może tylko gra i udaje, by sprowokować u niego fałszywy krok…?

Moim zdaniem prawdziwe jest odczytanie pierwsze: w swym naznaczonym podejrzliwością światopoglądzie potrzebuje Keyes jednego wyjątku; pojedynczego przypadku osoby, której uczciwości nigdy nie zakwestionuje (Kartezjusz, jeden punkt oparcia, etc.). Ciekawe, że owo pragnienie poznania osoby absolutnie uczciwej pośrodku zdeprawowanej rzeczywistości jest także głównym motorem działań C.C. Baxtera (Jack Lemmon) w Garsonierze (1960), gdzie idealizuje on pannę Kubelik (Shirley MacLaine) ponad miarę jako „jedyną uczciwą dziewczynę w całym budynku” (błąd!; śpi z MacMurrayem!). To złudne marzenie o kobiecej czystości także musi się roztrzaskać: podobnie jak analogiczne marzenia o wykastrowanych mężczyznach, żywione przez noszącą mroźne nazwisko Phoebe Frost (Jean Arthur) w Sprawach zagranicznych (1948).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz